Tydzień czwarty: Zakaz orgazmu, reguły dotyku i wstyd
Czwarty tydzień to ten moment, kiedy już nie musi mnie rozumieć. Wystarczy, że ufa. Nie proszę go o nic – rozkazuję. Nie tłumaczę – daję znak. Nie kocham go w sposób, jaki znał wcześniej – kocham go przez ograniczenia , przez upokorzenia , przez prawa mojego ciała do jego ciała . Wprowadzenie zakazu W niedzielny wieczór, gdy spał, obudziłam go i powiedziałam tylko jedno zdanie: „Od teraz twoje orgazmy należą do mnie. Twój penis to mój przedmiot. Twoja przyjemność to mój wybór.” Nie zapytał o nic. Pokiwał głową. Dobrze wytrenowany piesek wie, że milczenie to złoto. Ale widziałam w jego oczach pytanie: „Na jak długo?” Nie odpowiedziałam. Bo odpowiedź nie istnieje. Zakaz nie ma końca – chyba że ja go zakończę. To jest lekcja. Nie tylko braku przyjemności – ale tego, że nie wszystko musi mieć koniec, wyjaśnienie, sens. Bo jestem kobietą, która nie potrzebuje się tłumaczyć. Reguły dotyku Ciało mężczyzny to ziemia, którą trzeba skolonizować. Wprowadziłam rygorystyczne zasady: Nie wol...